Poetycka niechęć do nauk ścisłych i technologii

Czy poeta musi się znać na technologii? Czy powinien wykazywać zainteresowanie najnowszymi odkryciami technologicznymi i z zapartym tchem śledzić w branżowych czasopismach nowinki z zakresu technologii? Trudno to sobie wyobrazić. Niechęć umysłów humanistycznych do nauk ścisłych, przede wszystkim fizyki, matematyki, a już zwłaszcza ich praktycznych zastosowań jest wręcz przysłowiowa. Bywa obiektem żartów, a dla samych humanistów bywa stosowana jako usprawiedliwienie dla nieumiejętności wkręcenia żarówki, nie wspominając o bardziej skomplikowanych problemach, jakie od czasu do czasu pojawiają się na terenie każdego domu. Humaniści chodzą z głową w chmurach. Po co im technologia? Odpowiedź jest prosta: bo bez technologii nie da się dzisiaj żyć. Zaraz, zaraz, zawoła poeta z naszego przykładu. Przecież pisząc wiersze nie muszę wcale używać komputera, prawda? Równie dobrze mogę korzystać ze starej maszyny do piania. To prawda, ale również wiekowa maszyna do pisania odziedziczona po dziadku jest efektem wykorzystania odkryć technologicznych: jej konstrukcja i mechanizm działania to praca wielu ludzi, którzy się znali na technice. Idźmy więc dalej: kartka i długopis. Niestety, poeta nie ucieknie od technologii. Nawet długopis jest przykładem zastosowania odkryć technologicznych w codziennym życiu.